...

piotrmiczko.pl - zdjęcia, jakich pragniecie

blog o mojej fotografii

o fotografii ślubnej, zdarzeniach na weselu i moich fotograficznych spostrzeżeniach

Kategoria:  o fotografii | (1) Komentarz »


dodane:   5 maja 2009 - przez: admin


Obecnie wykonuję zdjęcia aparatem Fujifilm S3Pro. Jakiś czas temu dokupiłem do niego obiektyw Nikkor AF-S 24-70mm f/2.8G ED. Naprawdę mocarna bestia. Rozdzielczość tego obiektywu jest prawie dwukrotnie wyższa, niż podobnych szkieł o tym zakresie ogniskowych.

Obiektyw dostosowany jest do matryc FX (pełnoklatkowych).

Mój aparat posiada matrycę DX, czyli półklatkową. Dla niewtajemniczonych: matryca DX powoduje zmniejszenie kąta widzenia obiektywu, ale zbiera obraz z centrum kadru, czyli z tej najostrzejszej strefy.

Kilka dni temu  na jednym z forów czytałem o problemach związanych z użyciem obiektywów FX w aparatach z matrycą DX. Problem polegał na prześwietlaniu zdjęć: część światła wpadającego przez obiektyw nie trafia na matrycę, przez co (zdaniem jednego z forumowiczów) odbija się od ścianek wnętrza aparatu oszukując pomiar światłomierza.

Moim zdaniem jest w tym pewna logika, jednak jest kilka “ale”.

Po pierwsze wnętrze aparatu wykonane jest w taki sposób, aby tłumić jakiekolwiek odbicia. Ścianki pokryte są bardzo ciemną matową farbą, której zadaniem jest pochłaniać światło.

Po drugie każdy obiektyw ma - jak wszyscy wiedzą - soczewki okrągłe. Aby więc obraz pokrył całą klatkę DX (o wymiarach 18×24mm) to soczewka musi być od takiej klatki większa. Inaczej mówiąc soczewka musi mieć średnicę okręgu opisanego na prostokącie matrycy.

Jak widać na rysunku każde światło, które wychodzi poza obszar matrycy powinno - zgodnie z tokiem myślenia forumowicza - powodować oszukanie światłomierza i niepoprawne naświetlenie. A przecież nie powoduje. Gdyby tak było, wszystkie zdjęcia byłyby zaświetlone.

W przeciwnym wypadku, gdyby obiektyw nie oświetlał całej matrycy, wyglądałoby to tak:

Część pola matrycy byłaby niedoświetlona, a na fotografiach widoczne byłoby bardzo silne winietowanie (ściemnianie na brzegach kadru).

Taka sytuacja zachodzi w momencie użycia obiektywu typu “rybie oko”. Ale w tym przypadku wykorzystanie tego efektu jest świadome i zamierzone. Efekt winietowania uzyskamy, gdy do matrycy pełnoklatkowej  FX (24×36mm) zastosujemy obiektywy dostosowane wyłącznie do matrycy DX (18×24mm).

Po trzecie - jak możesz obejrzeć na forum - zdjęcia są prześwietlone, a raczej zasmużone światłem. Moim zdaniem, jeśli do wnętrza aparatu docierało zbyt dużo światła i nie było ono tłumione, to światłomierz (który przecież znajduje się w aparacie i “widzi” sytuację w jego wnętrzu) automatycznie powinien dobrać dużą przysłonę, czyli  zapobiec prześwietleniu.

To byłoby normalne dla pomiaru matrucowego lub centralnego (centralnie ważonego).

Za “czasów” aparatów analogowych (na film) za powstawanie zdjęcia z widocznymi smużeniami - oprócz pomiaru punktowego - mogły odpowiadać dwie rzeczy. Jedna to nieszczelna kasetka z filmem. W tedy zaświetlone były tylko niektóre zdjęcia. Druga natomiast to nieszczelny korpus aparatu, który mógł się pokrzywić podczas uderzenia. W tej sytuacji nieprawidłowo naświetlone były wszystkie klatki. Ale kto by pamiętał czasy negatywów ;-)

Przyczyny dziwnych efektów na zdjęciach mogą być  -  moim zdaniem - następujące:

1) Pomiar punktowy światła na ciemnym obiekcie. W tym jednak wypadku nie widzę przyczyny niskiego kontrastu

2) Obiektyw pomimo “dedykacji” do sprzętu firmy nikon mógł zostać wyprodukowany wcześniej, niż korpus. Firmy produkujące sprzęt  (nikon, canon, sony itp) co jakiś czas zmieniają oprogramowanie aparatu. Zapewnia ono świetną współpracę z obiektywami (lub lampami) danej firmy, jednak utrudnia współpracę ze sprzętem firm niezależnych, takich jak sigma, cosina, tamron, czy tokina.

Tutaj jednak to właśnie dla obiektywu nikona, a nie sigmy,  pojawiają się błędy naświetlenia.

3) Obiektyw nie był dokręcony. W takiej jednak sytuacji aparat w ogóle nie powinien pozwolić na wykonanie zdjęcia.

4) Obiektyw ma wady i jest nieszczelny.

Na koniec dobra informacja dla osób zainteresowanych moimi zdjęciami.

Pomimo tego, że stosuję różne obiektywy (choć głównie FX) wyżej opisana sytuacja nie zdarzyła mi się ani razu. :-)

Kategoria:  o fotografii | Brak Komentarzy »


dodane:   4 maja 2009 - przez: admin


Wstałem o szóstej, obudziłem żonę do pracy, położyłem się z powrotem… I już wyspany i rześki o ósmej pięćdziesiąt zabrałem się za robienie dziecku śniadania.

Wtem - telefon! Dzwonią ze szkoły. Za dziesięć minut muszę stawić się na maturze. Jestem w komisji.

Zdążyłem tylko pomyśleć: ? ! ! ## (B< [ ).   No i co tu teraz zrobić?

A miałem takie plany na to piękne przedpołudnie… Obrobić fotografie z ostatniego ślubu, wyjść z dzieckiem na spacer, ugotować żonie pyszny obiad.

Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, jak wygląda czas spędzony w komisji nadzorującej egzamin maturalny. Mianowicie wygląda on tak: Pierwsze dziesięć minut to zamieszanie - sprawdzamy maturzystom dowody i kody kreskowe i rozdajemy arkusze egzaminacyjne. A potem to… trzy lub cztery bite godziny siedzenia na twardych krzesłach. A w regulaminie stoi czarne na białym, że członkowie komisji nie mogą rozmawiać, czytać gazet, książek, spożywać posiłków, korzystać z telefonu komórkowego itp itd… Mówiąc bardziej kolokwialnie, to cztery, ciągnące się jak flaki z olejem, godziny siedzenia w bezruchu na tyłku. Coś wspaniałego.

Pozdrawiam wszystkich maturzystów. Oni przynajmniej nie mogą się nudzić :)

Kategoria:  o fotografii | Brak Komentarzy »


dodane:   2 grudnia 2008 - przez: admin


malowanie światłem zobacz, niesamowite

Otrzymałem link do niezwykle ciekawego filmu. Ilustruje on najnowsze możliwości operowanie “zwykłymi” światłami i laserami. Niezwykłe efekty trójwymiarowości otrzymane za pomocą płaskich obrazów zadziwiają. Tajemnicza twarz zerkająca między filarami, sypiące się ściany budynku, czy startujący śmigłowiec - to tylko skrawek efektów, które możecie zobaczyć na tym filmie.

Dlaczego zamieszczam go na blogu o fotografii? Ponieważ tym właśnie jest fotografia - to malowanie światłem…

p.s. Czy ktoś wie, jaki budynek posłużył tu za tło i materiał?

Kategoria:  o fotografii | Brak Komentarzy »


dodane:   25 października 2008 - przez: admin


Dlaczego prawie każdy fotograf ślubny tak bardzo chce, aby jego zdjęcia za każdym razem były inne, oryginalne i niepowtarzalne?

Na jednej z odwiedzonych przeze mnie imprez wypłynął właśnie taki temat. Jedna z pań zwróciła mi uwagę na to, że: “Przecież większości młodym parom zależy właśnie na tym, aby pokazać te “standardowe” ujęcia.”

To jak dla mnie - ślubnego fotografa - dość zaskakujące stwierdzenie i świeże spojrzenie na ten temat.

Z drugiej strony patrząc, to czy wszystkie śluby robić według jednego schematu? Z tym ja nie mogę się zgodzić. A gdzie miejsce na uzależnienie zdjęć od miejsca i osób?

Fotograf chce za każdym razem zrobić inne, oryginalne zdjęcia. A Para Młoda chce otrzymać pewien zestaw klasycznych ujęć w kościele.

Czy to naprawdę jest konflikt interesów?

Kategoria:  o fotografii | Brak Komentarzy »


dodane:   30 września 2008 - przez: admin


Kilka dni temu byłem na ślubie mojej przyjaciółki z liceum.

Ponieważ słyszałem, że nie zatrudnili fotografa, pojechałem z pełnym „uzbrojeniem” – cały komplet szkieł, lampa, duży zapas baterii.

Nieco się zdziwiłem, gdy przed kościołem ujrzałem panią ze smutną miną odzianą w szary płaszcz. Snuła się to tu, to tam i trzymała aparat. Pierwsza moja myśl – jakaś znajoma, może z sąsiedztwa popstryka trochę i sobie pójdzie. Okazało się, że to zatrudniona na „pełen etat” pani fotograf.

Nawet się ucieszyłem. Pomyślałem sobie, że to pierwsze od dłuższego czasu wesele, na którym naprawdę będę zwykłym gościem. Dzięki niej nie musiałbym wyciągać aparatu.

Moja radość okazała się przedwczesna.

Stałem sobie w ławce, próbując oddychać uroczystą atmosferą.

Pani fotograf dalej snuła się w szarym płaszczu (czy to nie ogranicza ruchów?) ale robiła zdjęcia. Ok, pomyślałem. Nie będę jej przeszkadzać.

Wtem na prezbiterium wtargnął pan. Z małym aparacikiem. Ale co z tego, że małym, skoro pan był świetnie widoczny, a jego aparacik wystarczająco głośny by zwrócić uwagę wszystkich gości.

Chwilę po nim pojawił się kolejny amator fotografii. Tym razem z długim obiektywem. Jeden fotograf plus dwóch pstrykaczy. To jest już tłok. Młodzi nie widzą ani ołtarza, ani księdza. A uroczysty nastrój biorą diabli.

Powiem szczerze. Byłem wściekły. Po to jest przecież zatrudniona fotograf, aby inni goście nie przeszkadzali Młodej Parze i nie wtaczali się na środek kościoła. Aby zamieszanie było jak najmniejsze! Ślub to jeden z najważniejszych momentów we wspólnym życiu Młodej Pary! A przecież goście i tak dostaną zdjęcia. I z pewnością dużo lepszej jakości, niż z tych wszystkich aparacików głuptaków.

Warunek jest jeden: nie mogą przeszkadzać zatrudnionemu fotografowi.

I nie mogą psuć uroczystego klimatu.

Kategoria:  o fotografii | Brak Komentarzy »


dodane:   22 sierpnia 2008 - przez: admin


Fotografuję śluby. I im dłużej to robię, tym bardziej lubię tę profesję. Robię zdjęcia różnego rodzaju. Tak, by każda fotografia ślubna była oryginalna, niepowtarzalna.  Ze wszystkich zdjęć, które wykonam podczas ślubu, wesela, czy pleneru, sam odrzucam średnio około 20% fotografii. Pozostałe prezentuję młodej parze. Najpierw oglądają wszystkie, a potem ponownie eliminując te, które im zupełnie nie odpowiadają. Potem te, które mniej się podobają.

Zauważyłem pewną ciekawą prawidłowość. Mówi się, że to panie są przewrażliwione na punkcie swojego wyglądu. A to jest bzdura! Tak naprawdę osobą, która częściej  analizuje swój wygląd jest facet. I rezygnuje z danej fotografii dlatego, że nie podoba się sobie na zdjęciu! Nieważne są inne osoby - żona, rodzice itp.  Nawet wbrew zapewnień żony o jego naturalnym uśmiechu i tym, że “ładnie wyszedł”. Nie i basta. Co tam oryginalny kadr, ciekawe ujęcie. Nieważne. :)

Podczas wyboru zdjęć wychodzi też inna sprawa. Często nie docenia się pracy fotografa. I pada pytanie: “dlaczego tak drogo?” Mnie w takich momentach naprawdę opadają ręce. Nieważne, że wybrano ponad 200 zdjęć. Że obróbka komputerowa zajmuje wiele godzin. A co tam! Każde zdjęcie powinno kosztować przecież złotówkę!  Można tłumaczyć. Ale co z tego. Choćbym stanął na rzęsach i zaczął stosować ceny dumpingowe, i tak będzie za drogo… (zobacz najczęstsze pytania o fotografie ślubne).

Nie twierdzę, że tak jest zawsze. I z pewnością nie jest tak wszędzie. Ale prawda jest taka, że w Kaliszu dobrej fotografii nie traktuje się jeszcze jako sztuki. A praca fotografa nie jest doceniana.

Kategoria:  komentuj zdjęcia | (2) Komentarze »


dodane:   28 lipca 2008 - przez: admin


Czy podoba się Ci moja fotografia? Co o niej myślisz? Które zdjęcia najbardziej przypadły Ci do gustu? Wolisz fotografię subiektywną, czy reportaże ze ślubów - zdjęcia w kościele ? A może zdjęcia w plenerze są ciekawsze?

Napisz kilka słów, bo naprawdę chciałbym znać Twoje zdanie.

Kategoria:  o mnie | Brak Komentarzy »


dodane:   25 lipca 2008 - przez: admin


październik 2008 - Portal “Ślub-Wesele” zamieścił moje artykuły o fotografii ślubnej

————————————————————————————–

2008 - współpraca z Urzędem Miejskim w Kaliszu

————————————————————————————–

marzec 2008 - zdobycie wyróżnienia w konkursie fotograficznym Wieża Ciśnień - edycja 13. Również udział w pokonkursowej wystawie fotografii tego konkursu

informacje na ten temat: czasopismo “Kalisia” marzec/kwiecień 2008 str.29

————————————————————————————–

marzec 2007 - udział w pokonkursowej wystawie fotografii Wieża Ciśnień - edycja 12 (w edycji 11 niestety nie brałem udziału)

————————————————————————————–

marzec 2005 - udział w pokonkursowej wystawie fotografii Wieża Ciśnień -edycja 10

————————————————————————————–

październik 2003 - wstępuję do grona osób chcących zgłębić tajniki fotografii i przekraczam próg Wielkopolskiej Szkoły Fotografii.

Zostaję również zatrudniony na stanowisku nauczyciela przedmiotów zawodowych Zespołu Szkół Budowlanych w Kaliszu (obecnie Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr2 w Kaliszu)

————————————————————————————–

2003 - bronię się i otrzymuję supertytuły magistra i inżyniera budownictwa.

Jest to okres, w którym dorwałem zakurzonego Zenita 12XP z dwoma czerwonymi diodami i wstąpiłem na krętą ścieżkę pełną fotograficznych przygód.

————————————————————————————–

październik 1997 - radośnie rozpoczynam studia na Politechnice Poznańskiej. Nieświadom czekających mnie kolejnych pięciu lat :)

————————————————————————————–

maj 1997 - radośnie kończę liceum im. Bolesława Chrobrego w Gryficach

| strona główna | plener | plener inaczej | kościół | wesele | portret | reklama | subiektywna | kontakt | faq | referencje | notki prawne | blog | strony www |

| design by Piotr Miczko | e-mail: poczta@piotrmiczko.pl | valid CSS |